Blog > Komentarze do wpisu
Kilka słów o nim i dla niego

Jest dojrzały ponad swój wiek i bardzo inteligentny. Ambitny, ale nie zapatrzony ślepo w dążenie do kariery. Rodzinny, ciepły, czuły, kochany, a zarazem męski, zaradny, odpowiedzialny, seksowny. Wierny aż do bólu, z własnej woli i mimo młodego wieku. Szczery, godny zaufania, bardzo opiekuńczy, potrafi słuchać i rozmawiać. Zaangażowany w związek i traktujący go znacznie poważniej i bardziej odpowiedzialnie, niż 100% jego równieśników i większość dwa razy starszych od niego mężczyzn. Potrafi być słodki i delikatny, potrafi być też dziki i namiętny. Zawsze liczy się z moim zdaniem, traktuje mnie jak najbliższą i najważniejszą osobę (z wzajemnością). Kumple nie są na pierwszym miejscu. Nigdy nie obgadujemy siebie nawzajem z innymi osobami.

Kiedy jakiś rok temu w czasie jego pobytu rozchorowałam się, miałam wysoką gorączkę i byłam całkowicie nie do życia, nie wrócił do siebie, mimo że mu to proponowałam. Został... i spędził swoje ferie troszcząc się mnie. Mimo, że mógł się zarazić, i mimo że nie mogliśmy się nawet pocałować. Wstawał o 5 rano żeby zrobić mi kanapeczki i przynieść lekarstwa, kiedy nie mogłam spać przez wysoką temperaturę.

Lubimy szykować razem jedzenie, zarówno wyjątkowe smakołyki jak i zwykłe obiady. Zawsze mi pomaga, czasem nawet dużo bardziej niż tego potrzebuję. 

Nigdy mnie nie wyśmieje, więc wiem, że mogę mu powiedzieć wszystko. Często się wygłupiamy, zachowując się tak idiotycznie, jak nie zachowywalibyśmy się przy nikim innym. Przy sobie możemy wszystko.

Ma kilka pasji i jest naprawdę świetny w tym, co robi. Jednocześnie nie popada w obsesję i nie przesłania mu to całego świata.

Nigdy nie było mi za niego wstyd. Nigdy nie boję się go zapoznać ze znajomymi. 

Nigdy nie podniósł na mnie głosu, umie przyznawać rację i przepraszać (czasem aż za bardzo). Jednocześnie wiem, że nie jest pantoflarzem i nie pozwoliłby żebym ja, lub ktokolwiek inny traktował go jak śmiecia. 

Gdybyśmy się rozstali, podszedłby do tego z honorem. Nie byłoby zemsty, ostrych słów, palenia mostów.

Kiedy tego potrzebuję, mogę się przy nim poczuć jak trochę słabsza ficzycznie i/lub psychicznie istota, która potrzebuje opieki i poczucia bezpieczeństwa - i otrzymuję je. Jednocześnie na co dzień czuję się całkowicie równą jemu, inteligentną, szanowaną przez niego kobietą. 

Jest zazdrosny dokładnie na tyle, na ile powinien. Może nawet trochę za mało...

Dba o siebie, zwraca uwagę na moje sugestie co do wyglądu i nie tylko.

Pamięta praktycznie wszystko, co kiedykolwiek mu opowiedziałam. Czasem jestem w szoku, że nie tylko tak uważnie mnie słucha, ale tak dokładnie zapamiętuje moje słowa.

Nie ma żadnych wrednych byłych (ani jakichś wyjątkowo upierdliwych "koleżanek" czy "przyjaciółek" ;)). Właściwie jestem dla niego pierwszą poważną partnerką. Z dzisiejszej perspektywy uważam, że on dla mnie również jest pierwszy - ciężko nazwać "poważnymi" poprzednie, 2-miesięczne związki.

Ma ode mnie znacznie większą wiedzę na temat komputerów (a moja też jest raczej ponadprzeciętna ;)), więc mogę na niego liczyć jeśli chodzi o "pomoc techniczną". "Kochanie, zepsuło się, naprawisz?" ;) Podobnie jeśli chodzi o aparaty fotograficzne, gitary i nie tylko...

Już teraz wie, że bardzo chciałby mieć kiedyś dzieci. Mi również na tym zależy, więc... :)))

I jeszcze jedno...

...jest cholernie przystojny, ma idealną budowę ciała (mimo że nie jest przypakowany), wspaniały głos i cudownie całuje.

I... jest mój! :D

 

Kochanie, to i tak ogromny skrót tego, jaki jesteś. Dla zwiększenia wiarygodności dopisałabym tu jakieś Twoje wady, ale (nie)stety zupełnie nic mi nie przychodzi do głowy. Bo (warto to również dopisać) z każdym dniem zmieniasz się na lepsze. Kiedy proszę Cię, żebyś czegoś nie robił - przestajesz; kiedy zależy mi, żebyś zaczął coś robić - robisz to. 

Dziękuję Ci. :*

 

niedziela, 15 lutego 2009, disenchanted89
Komentarze
Gość: Dr_Acula, 94.254.131.8*
2009/02/17 00:23:15
Nie wiem jak mogę skomentować te słowa. Po prostu nie wiem, czy przesadzasz, czy to ja nigdy nie miałem takiego zdania o kimś... Życzę tego, co sama uznajesz dla siebie za najlepsze;-).

Dzięki za odpowiedź na moim blogu:). Prawdę mówiąc długo tu nie zaglądałem, ale "na szczęście" nie było wiele do nadrobienia i już jestem na bierząco;).
Pozdro:)
happiness-ponad-wszystko.blog.onet.pl
-
2009/02/17 09:21:27
Napisałam czyste fakty. ;]

Ale miło, że wygląda to na przesadę, bo tylko utwierdza mnie to w przekonaniu, że takich partnerów jednak nie spotyka się na porządku dziennym... :


web stats stat24
Skopiuj CSS